Aktualności

Data publikacji: 30.04.2024

CZYM ZAPISZE SIĘ W HISTORII WYŚCIGÓW SEZON 2024

Każda dziedzina życia ma swoje lepsze i gorsze dni. Nie inaczej jest z wyścigami konnymi. Wspominamy ludzi, którzy zapisali się złotymi zgłoskami na wyścigach, zapominając o tych, którzy narobili w nich bałaganu. Pan inżynier Leszek Gniazdowski w 1975 roku sprowadził na tor z Australii pierwszą maszynę startową. Do historii przeszedł pan Marek Przybyłowicz, który potrafił doprowadzić do organizacji stu dni wyścigowych w jednym sezonie. Starsze osoby, a w szczególności Warszawiacy, doskonale pamiętają tłumy osób przybywające na Służewiec podczas dnia Wielkiej Warszawskiej i aż dech zapiera, kiedy się wspomni, że wyścigi przychodziło oglądać ponad trzydzieści pięć tysięcy osób, co można obejrzeć w filmie umieszczonym na naszej stronie. Są też oczywiście ciągle żywe wspaniałe rekordy toru, jakie ustanawiały konie przygotowane przez naszych trenerów, w tym również rekordy koni hodowli polskiej. Nasz znakomity reżyser Janusz Zaorski z dumą pokazuje tabliczkę, jaką zabrał w ostatnim dniu wyścigowym przed wielu, wielu laty, zza baru w trybunie środkowej z napisem, ”alkohol sprzedajemy do dzwonka na ostatnią gonitwę”. Reżyser Janusz Zaorski, był wizjonerem i przewidział, że wnętrze trybuny środkowej, która była sercem życia towarzyskiego, będzie kiedyś zamknięte dla przychodzących na wyścigi a jego gadżet, nabierze dodatkowej wartości. Dzisiaj ta tabliczka wisi dumnie za barem, ale w domu Janusza Zaorskiego i czeka na powrót dawnych dobrych dni na wyścigach. W tym sezonie mamy na Służewcu nowe rekordy. Trudno sobie przypomnieć, aby kiedykolwiek zamiast wyścigowej dwudniówki, odbył się tylko jeden dzień, w którym odbędzie się sześć gonitw, w tym dwie gonitwy kłusaków. To fatalny rekord trudny do pobicia w organizacji wyścigów i nie wiadomo, komu ten rekord przypisać. Ale rekord jest i chociaż bardzo niechlubny, to z pewnością zapisze się w pamięci środowiska wyścigowego. Jednoznacznie widać w jakim kierunku zmierzają wyścigi. Grupując w wybrane dni najciekawsze gonitwy, dąży się na wyścigach, aby skupić się wyłącznie na kilku eventach w sezonie, traktując pozostałe dni po macoszemu. Alarmują trenerzy, że plan wyścigów nie sprzyja planowej pracy, w której regularność startów koni jest kluczowa. Dochodzi więc do takich wypaczeń, jakie widzieliśmy w ostatnim dniu wyścigowym, że aby ratować zapis i aby gonitwa mogła się odbyć, trenerzy zapisują sześć koni z jednej stajni i z innej stajni zapisywany jest jeden koń, aby dotrzymać warunki regulaminu zapisów i liczby koni zapisanych do gonitwy, w której z góry wiadomo, że wystartują tylko dwa lub trzy konie, bo pozostałe będą wycofane. Apelowaliśmy przez wiele ostatnich lat, aby osoby odpowiedzialne za organizację i rozwój wyścigów, nie zajmowały się niczym innym, a cała ich energia skupiona była wyłącznie na organizacji wyścigów oraz na wsparcie graczy, trenerów, hodowców i właścicieli koni. Słuchano dotychczas przedstawicieli środowiska z przymrużeniem oka, jakby nie dowierzając, że za chwilę ten królewski sport zostanie rozłożony na łopatki, a koni wyłącznie hodowli zagranicznej nie wystarczy na ułożenie planu gonitw w sezonie. Dzisiaj już nie musimy nic nikomu udowadniać, wystarczy spojrzeć na zapisy i spadające gonitwy z zaproponowanego planu gonitw. Wystarczy spojrzeć na najbliższy dzień wyścigowy i na kolejne działania, nie mające nic wspólnego z wyścigami. Mamy stan do jakiego doprowadzono fatalnymi decyzjami zarządzających, brakiem planu rozwoju wyścigów konnych a przede wszystkim, brakiem szacunku dla środowiska wyścigowego, hodowców i właścicieli koni oraz dla graczy. Lecz mimo tych wszystkich niekorzystnych działań, wciąż jeszcze nie jest za późno, wciąż jeszcze tli się w środowisku nadzieja, oby tylko jak w znanym powiedzeniu, nie umarła ostatnia.

Wydarzenia

Brak wydarzeń w najbliższym czasie

Polecamy