Aktualności

Data publikacji: 20.05.2024

KOŃCZY SIĘ POWOLI CZAS STANOWIENIA KLACZY W STADNINACH

Kończy się czas stanowienia klaczy w stadninach. Od lutego do końca maja hodowcy dobierają ogiery dla swoich najlepszych klaczy z nadzieją na wyhodowanie kolejnego championa. Kolejny już rok hodowcy do końca okresu stanowień czekali z decyzjami co do liczby klaczy, jakie mogliby zaźrebić. Niestety żadnych pozytywnych decyzji dla wsparcia polskich hodowców nie ma i to jest najbardziej przykra sytuacja w jakiej znaleźli się ponownie polscy hodowcy. Gdyby decyzje o zwiększeniu liczby klaczy w hodowli były podjęte w tym sezonie to pierwsze efekty na wyścigach widzielibyśmy za dwa lata w przypadku koni pełnej krwi angielskiej i za trzy lata w przypadku koni czystej krwi arabskiej. Dlatego osoby zarządzające wyścigami najwyraźniej nie rozumieją, jak wielkie znaczenie ma czas w hodowli i każda zwłoka ze wsparciem polskich hodowców, może doprowadzić do olbrzymich kłopotów z układaniem planu gonitw przez organizatora wyścigów w kolejnych sezonach. Wiadomym jest, że ani PKWK ani TS nie mają możliwości przekazania bezpośredniej dotacji hodowcom. Ale mają inną, legalną drogę, aby wesprzeć upadającą hodowlę koni. Jedną z dróg, jaka może zatrzymać niekorzystny trend zmniejszającej się liczby hodowanych koni są premie hodowlane. Niestety, odchodzący Prezes PKWK nie zabezpieczył w budżecie środków, aby zdecydowanie zwiększyć dotacje na premie dla koni polskiej hodowli, a organizatora wyścigów ten temat zupełnie nie interesował. Mówiąc o wsparciu polskiej hodowli każdy zwraca się przede wszystkim w kierunku Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, bo przecież wyścigi to selekcja najlepszych ogierów i klaczy do dalszej hodowli. Ale w ministerstwie i w KOWR, nie ma osób, które rozumiałyby konieczność wspierania hodowców koni pełnej krwi angielskiej. Kiedy stawiany jest temat koni, to wszyscy postrzegają go przez pryzmat hodowli pokazowych koni arabskich. A tymczasem nie ma nigdzie słowa o koniach pełnej krwi angielskiej, którymi dawniej Polska mogła konkurować w Europie. Stadniny państwowe mają możliwości pozyskiwania najlepszych klaczy do swoich stad, aby rok rocznie zwiększać liczbę hodowanych klaczy i poszukiwać dla nich najlepszych reproduktorów. Hodowcy prywatni muszą się zadowolić symbolicznymi premiami hodowlanymi na wyścigach, ale w tej wysokości, w jakiej te premie są dotychczas tworzone, nie ma szans, aby ktokolwiek, czy w stadninach państwowych czy prywatnych utrzymał hodowlę, nie mówiąc już o jej rozwinięciu. Działania wspierające powinny być wdrożone już kilka lat wstecz ale tak się nie stało i jeśli nie rozpocznie się ich również w tym sezonie, to może dojść do całkowitej zapaści hodowlanej, bo każdy kolejny rok bez zdecydowanego wsparcia, utwierdza hodowców w przekonaniu, że hodowla koni jest nie do utrzymania ze względów ekonomicznych. Od lat powtarzamy, że bez polskich koni nie będzie wyścigów, a brak zdecydowanego wsparcia hodowców przez PKWK i TS prowadzi właśnie do takiej sytuacji. Niedługa przyszłość pokaże, czy wyścigi i polską hodowlę koni pełnej krwi angielskiej da się uratować. Nowe władze TS już zdają sobie sprawę, że chcąc organizować wyścigi i zacząć na nich zarabiać, to musi być zwiększona zdecydowanie pula nagród, która wciąż pozostaje jako jeden z reliktów przeszłości, niezmieniona od kilkunastu lat, z której 20% przeznaczone byłoby na premie hodowlane. Przy obecnej puli jest to bardzo trudne a właściwie niewykonalne, aby ją jeszcze bardziej zmniejszać. Taka decyzja o zwiększeniu puli nagród leży w gestii organizatora wyścigów konnych i tylko krótkowzroczność osób do niedawna zarządzających TS może doprowadzić wyścigi konne do upadku. Magiczne hasło, jakim jest ’’ pula nagród’’ i otwarcie się spółki Traf na grę ogólnoświatową są kluczem do rozwiązania zagadki, z jakich powodów wyścigi konne w Polsce chylą się ku upadkowi, hodowla przestaje istnieć, a zakłady wzajemne nie przynoszą spodziewanych przez organizatora zysków. O ile obecny sezon dało się jeszcze poskładać z tej liczby koni jaka została zgłoszona do wyścigów, to nadchodzący sezon będzie jeszcze trudniejszy od obecnego i chociaż odpowiedzialność spadnie na barki obecnie zarządzających wyścigami i hodowlą, to przyczyny takiego stanu należy szukać u tych, którzy nieudolnie zarządzali wyścigami przez wiele ostatnich lat. Jeśli nie będzie natychmiastowych działań, aby zmienić obecną sytuację hodowlano – wyścigową, to odtworzenie polskiej hodowli koni wyścigowych stanie się niebawem niemożliwe, a wyścigi staną się choćby wzorem innych zawodów konnych, kilku razowym wydarzeniem dla gości zapraszanych do Polski z zagranicy, którzy zabierać będą większość nagród i wspierać nimi będą hodowlę zagraniczną.

Wydarzenia

Brak wydarzeń w najbliższym czasie

Polecamy